COTTON CLUB – Gdańsk

COTTON CLUB (Gdańsk, ul. Złotników 25/29) – klub i restauracja prowadzona przez dziennikarza Gazety Gdańskiej Janusza (Jaśka) Pawłowskiego i jego żonę Iwonę Dymel. Obiekt formalnie działał w latach 1991-2002 a nawet 2006, ale okres jego świetności skończył się w 1997 roku, gdy większość jego pomieszczeń zalała powódź.

W klubie odbywały się wernisaże, happeningi i kameralne spektakle teatralne, koncerty nie tylko jazzowe i jam-sessions, ale przede wszystkim zasłynął z otwartych dysput na tematy polityczne i gospodarcze, co w okresie transformacji ustrojowej miało kluczowe znaczenie. Nie mniej znaczącą rolę miejsce to odgrywało dziedzinie popularyzacji muzyki jazzowej, ponieważ za sprawą Przemka Dyakowskiego występowali tam młodzi utalentowani muzycy i to w często zaskakujących konfiguracjach personalnych: Darek Herbasz, Maciej Sikała, Sławek Jaskułke (3yo), Piotr Lemańczyk, Dominik Bukowski, Maciej Pohl, Leszek Dranicki, Eryk Kulm, ale też formacja Bloozz (Adam Wendt, Roman Puchowski). Poza tym w klubie występowali m.in. Włodzimierz Nahorny, Jarek Śmietana, Michał Urbaniak oraz Nigel Kennedy, John Abercrombie czy Shlomi Goldenberg. Tam też odbyła się premiera filmu „Słodko-gorzki” w reżyserii Władysława Pasikowskiego (1996).

 

Wcześniej, w tym samym miejscu mieścił się w swej ostatniej odsłonie klub Lastadia, będący w latach 60. i 70. ostoją trójmiejskich muzyków beatowych i rockowych.

 

 

Cotton Club był w pewnym momencie miejscem niczym z amerykańskich filmów. A wszystko dlatego, że ukochali go sobie liberałowie, którzy po transformacji ustrojowej liczyli na wygraną w kolejnych wyborach. I ta transformacja była też powodem powstania Cottonu. Właściciele, wcześniej związani z Gazetą Gdańską, postanowili wykorzystać szansę, którą dawała wolna Polska i przejęli lokal w sercu Głównego Miasta. Zakładali, że to będzie czysto rozrywkowe miejsce, gdzie będzie można pobawić się, pograć w bilard i napić. Szybko stał się on jednak polityczną tubą Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Organizowano tam rauty, spotkania, dyskutowano o polityce i planach, jak w niej pozostać na dłużej. Jakby tego było mało – Cotton Club otworzył… Jan Krzysztof Bielecki, ówczesny premier. Tak naprawdę lepszego początku właściciele nie mogli sobie wymarzyć – pierwszy dzień, a w lokalu pełno prasy i telewizji oraz najważniejsi politycy z obozu liberalnego (…)[1]

 

[1] Patryk Gochniewski (Trojmiasto.pl) – 2022.01.09